fbpx
Strona główna » Wymiana ciosów pomiędzy ambasadorami USA i Chin na Twitterze

Wymiana ciosów pomiędzy ambasadorami USA i Chin na Twitterze

przez Piotr Chodak

Chiny i USA już od kilku lat jawnie ze sobą konkurują. Takie hasła jak wojna handlowa czy kolejne cła zaporowe pojawiały się w mediach dość regularnie. Tym razem doszło do dość niezwykłej sytuacji. Tym bardziej, że wszystko miało miejsce w polskim internecie. Doszło do wymiany ciosów pomiędzy ambasadorami USA i Chin na Twitterze.

Polska już wcześniej w swojej historii była miejscem wyjątkowego spotkania. W 1958 roku doszło do tajnego spotkania chińskich i amerykańskich dyplomatów w Pałacu Myślewickim. Tym razem jednak, jawnie, przy światkach ambasador USA i Chin na Twitterze weszli w krótką polemikę.

To łagodne określenie, ale biorąc pod uwagę dyplomację, zjawisko to jest wyjątkowo rzadkie. Napięcie pomiędzy państwami jest już dostatecznie duże. Wewnętrzne wyzwania po jednej jak i po drugiej stronie oraz rywalizacja o pierwsze miejsce na podium. Pandemia koronawirusa zadziałała jak dodatkowy zapalnik, który jeszcze bardziej uaktywnił obie strony. Nie wiem czy świadomie, czy nie, ale Polska znów stała się miejscem bezpośredniej wymiany zdań pomiędzy mocarstwami. Różnica polega na tym, że teraz każdy to widzi. Tutaj nie może być miejsca na przypadki. Warto zwrócić uwagę, że wymiana zdań nastąpiła w języku polskim.

Donald Trump oskarża Chiny o zaniedbania i wybuch pandemii. Sugeruje również wbrew raportom wywiadu, że wirus uciekł z laboratorium w Wuhan. Chiny tłumaczą, że to nie możliwe, oraz zwracają uwagę, że Stany Zjednoczone same winne są sytuacji w ich kraju, przez wcześniejsze zaniechania, czy wręcz wypieranie niebezpieczeństwa ze strony koronawirusa.

Pierwsza runda

W marcu na portalu Onet pojawił się artykuł, wypowiedź ambasador USA Georgette Mosbacher, która obarczyła Chiny odpowiedzialnością za globalna pandemię. Dzień później ambasador Państwa Środka Liu Guangyuan odniósł się do tych słów i zaatakował z kolei Stany Zjednoczone.

Już wtedy komentatorzy polityczni zwracali uwagę na niespotykaną wymianę zdań. Z kolejnymi dniami, sytuacja z wirusem na świecie dynamicznie się zmieniała, co doprowadziło do drugiej wymiany ciosów. Tym razem jeszcze bardziej bezpośredniej. Dopytywani zachodni komentatorzy nie kojarzyli podobnej sytuacji u siebie w kraju. W ten oto sposób Polska po raz kolejny stała się miejscem gry dwóch mocarstw. Tym razem jawnie, przy świadkach.

Druga runda

Miesiąc później spór przeniósł się na Twittera. Ambasador Chin, Liu Guangyuan napisał na swoim koncie, że przewodniczący Xi Jinping oraz rząd w Pekinie na pierwszym miejscu stawia bezpieczeństwo i zdrowie publiczne. Tak jak w marcu, odpowiedź ze strony USA nastąpiła już kolejnego dnia.

Komunistyczna Partia Chin nie zawsze stawia życie i zdrowie ludzkie ponad wszystkim innym – na pierwszym miejscu stawia swoje własne przetrwanie.

Georgette Mosbacher – Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce

Było to pierwsze tak bezpośrednie wejście w polemikę pomiędzy ambasadorami obu krajów w Polsce. Pod wpisami pojawiło się bardzo dużo komentarzy użytkowników serwisu. Były głosy krytykujące jak i wpierające. Z pewnością również to miejsce było polem walki o właściwą dla każdej ze stron narrację.

Trzecia runda

Początek maja przyniósł kolejną odsłonę starcia. Tym razem ambasador Chin, Liu Guangyuan skomentował wysoki wzrost zachorowań i zgonów w USA z powodu COVID-19.

Zamiast dawać dobry przykład powstrzymywania wybuchu epidemii we własnym kraju, administracja rządowa USA wciąż tuszowała fakt istnienia pandemii i obarczała winą innych.

Liu Guangyuan – Ambasador Chińskiej Republiki Ludowej w Polsce

Strona amerykańska w odpowiedzi odniosła się do swojego wkładu finansowego w walce z nowym wirusem oraz ponownie obarczyła Chiny za globalną pandemię. Tutaj również odpowiedź ta nastąpiła już kolejnego dnia.

Ciąg dalszy nastąpi? O tak!

Praktycznie już nastąpił, ponieważ ambasador Chin na Twitterze zamieścił kolejny wpis. 6 maja niejako odniósł się do słów strony amerykańskiej.

Czy nastąpi kolejna odpowiedź? Powyższe wydarzenia pokazują, że już 7 maja powinno się tak stać. Nawet jeżeli jednak ambasador USA nie odniesie się do tego, to Stany Zjednoczone z pewnością nie zakończą tej walki o narrację. Wciąż będziemy mogli przeczytać kolejne wypowiedzi. Na Twitterze? Może jakiś film na Facebooku, albo wypowiedź dla mediów?

Walka o pierwsze miejsce wciąż trwa, a wirus tylko zaognił całą sytuację. Tak jak nie widać końca pandemii w momencie pisania tego artykułu, tak nie zapowiada się na szybkie rozwiązanie w polityce na globalną skalę.

Zastanawiające jest jednak to, że to nasz kraj stał się po raz kolejny miejscem gry obu mocarstw.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie JESTEM-NA-YOUTUBE-1.png

Komentarze

Może Ci się spodobać

Strona korzysta z plików cookies. Więcej informacji w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej