Site icon Blog o Chinach: Twoje Źródło Wiedzy o Kulturze, Podróżach i Historii

Jak nie utonąć w fonetyce – zmiany w tonach [starcie ostateczne]

[Uwaga! Tekst został napisany z przymrużeniem oka. Uprasza się o zwiększenie dystansu.]

Myśląc o udrękach w nauce języka chińskiego często spotykamy się z twierdzeniem, że najtrudniejsze „to są te znaki”. Wujek przy niedzielnym obiedzie (z pozdrowieniami dla wszystkich kochanych wujków) pyta nas czy „znamy już ten cały chiński alfabet”, a sami zastanawiamy się jak to jest, że wkłady do długopisu tak szybko się wyczerpują.

Tymczasem gdzieś poza znakami, gdzieś w zakamarkach i ciemnościach języka czyha na nas drugi potworek, na który często nie kładzie się wystarczającego nacisku – tony.

Podczas gdy znaki rzeczywiście sprawiają największy problem na początku drogi do osiągnięcia „chińskojęzycznej nirwany” i zajmują najwięcej czasu (te kilogramy papieru zapisane w krzaczkach!), w pewnym momencie okazuje się, że to właśnie tony stanowią największy odsetek załamań konwersacji z Chińczykami – i to czy chcemy zjeść gotowane pierogi (shuǐjiǎo) czy chcemy iść spać (shuìjiào) naprawdę ma dla nich znaczenie (btw. historia oparta na faktach).

Kilka oczywistych oczywistości na początek: w chińskim mamy 4 tony. Dla ułatwienia zapamiętania dla osób zaczynających przygodę z tym językiem ton pierwszy (wysoki, ciągły) nazywam anielskim lub niebiańskim (no wyobraź sobie ten anielski śpiew na najwyższym, ciągłym tonie), ton drugi (rosnący) pytającym (heeee?), ton trzeci (opadająco-rosnący) strzelającym focha, a ton czwarty (opadający) krzyczącym (PLOT TWIST tony te z aniołami, pytaniem, fochem i krzykiem de facto nic wspólnego nie mają). Szczegółowy rozkład wysokości głosu każdego tonu znajduje się na obrazku poniżej.

Tony w języku chińskim

Oprócz powyżej opisanych tonów występuje także ton neutralny, który wypowiadamy szybko bez akcentowania (tak jakby nam się chciało, a nie mogło).

Najlepszą metodą nauki tonów jest… wkuwanie na pamięć i powtarzanie miliard razy. No szkoda, że język polski zamiast fleksji i najbardziej skomplikowanej gramatyki ever nie ma tonów, byłoby nam wszystkim łatwiej.

Po wkuciu tonów mogą pojawić się kolejne problemy – płynne operowanie nimi w słowach i zdaniach. Kiedy już to opanujemy – musimy pamiętać o ważnej sprawie –  zmianach w tonach:

Denerwującym może być fakt, że zasady te zazwyczaj nie są wpisane w pinyin. Musimy sami wiedzieć kiedy ton zmienić, a kiedy nie.

Jednak… nie dajmy się zwariować, z tonami jest jak z jedzeniem pałeczkami – potrzebujemy do nich dużo cierpliwości. A my uczmy się, dużo, ale zgodnie z chińską zasadą “慢慢来”.

Wielokrotne powtarzanie i osłuchiwanie się przynosi efekty, a satysfakcja, którą daje nam poprawna fonetyka i porozumienie z Chińczykiem są bezcenne.

Komentarze

Exit mobile version