fbpx
Strona główna » Chiny stawiają na innowację – dzień szósty i siódmy

Chiny stawiają na innowację – dzień szósty i siódmy

przez Piotr Chodak

Shenzhen to ostatnie miasto, które odwiedziliśmy w ramach inicjatywy 16+1. Miasto młode, które ma trochę ponad 30 lat i na koncie ponad 20 mln mieszkańców. To miasto, które ma świecić w Chinach jako wzór innowacyjności. Czy spełniło swoje zadanie?

Pierwsze chwile w mieście

Po Pekinie i Szanghaju, Shenzhen przywitało nas prawdziwym orientem. Bardzo wysoka temperatura i niezwykła jak dla Europejczyków wilgotność powietrza. Tak, czuliśmy się tam jak w saunie. Wyobraźcie sobie, spacerujecie po mieście, odbywacie spotkania biznesowe (koszula, często krawat), a powietrze pełne wilgoci zaciągacie do płuc jeszcze ciepłe. Uczucie braku tlenu z czasem minęło. Nie, nie zrobiło się chłodniej. Po prostu z czasem przyzwyczailiśmy się.

Uroczysta kolacja

Jeszcze tego samego dnia mieliśmy okazję zjeść uroczystą kolację z dyrektorem biura prasowego miasta. Była to osoba, która zdecydowanie wie co to public relations. Po krótkiej przemowie, znów mieliśmy okazję skosztować kuchni chińskiej. Pisałem już na Facebooku wcześniej jak bardzo mi ona smakuje. W Polsce trzeba się będzie wziąć za siebie, ponieważ dodatkowe kilogramy zmniejszyły mi garderobę.

Zaczynam zwiedzanie

W tak wyjątkową dla nas pogodę rozpoczęliśmy zwiedzanie miasta. Zaczęliśmy od parku zwanym Wzgórzem Lotosowym, w którym znajduję się pomnik Deng Xiaoping’a. Nie bez powodu zresztą. To on otworzył Chiny na świat i w Shenzhen powstała pierwsza Specjalna Strefa Ekonomiczna, która małą wioskę z 2 000 mieszkańców zmieniła w tętniącą życiem metropolię w trochę ponad 30 lat. Każdy z obecnych dziennikarzy pomyślał wtedy o swoim mieście i jego długoletniej historii.
Ze wzgórza można było podziwiać panoramę miasta, w której w centrum znajduje się muzeum i siedziba lokalnych władz.

Pomnik Deng Xiaopinga

Panorama Shenzhen

Egzotyczna roślinność

To oczywiście nie wszystko. W końcu park, to przede wszystkim przyroda. Zdecydowanie było co podziwiać. Nieznane mi wcześniej owoce, drzewa ze zwisającymi lianami i olbrzymie motyle latające wokół naszej grupy.

Siostrzane miasta

Shenzhen znajduje się zaraz przy Hongkongu. Z nadbrzeża widać wyspę, która jeszcze niedawno była pod panowaniem Brytyjczyków. Właśnie dlatego było to doskonałe miejsce na miasto, które miało korzystać biznesowo z tak bliskiej odległości do rozwiniętego miasta. Hongkong aktualnie należy do Chin, stąd obie metropolie nazywane są siostrzanymi. Mieliśmy okazję zobaczyć jak wygląda punkt przez który musi przejść każdy, kto chce dostać się na wyspę.

Droga do Hongkongu

Przede wszystkim innowacja

To właśnie z innowacją ma kojarzyć się nam to miasto, gdzie średnia wieku mieszkańców to 33,5 lat. Bardzo młode społeczeństwo, które zjechało z całego państwa w poszukiwaniu najlepszych szans do samorealizacji.

Shenzhen

Zaprowadzono nas do muzeum miasta Shenzhen. Dopiero tam zrozumiałem, dlaczego miasto, które jest tak młode ma już swoje muzeum. Przeszło ono jedno z największych przekształceń w historii. Chyba można napisać, w historii świata. W Polsce miastem partnerskim jest Poznań.
To właśnie w tym mieście swoją siedzibę ma Huawei, ZTE czy Tencent (twórca WeChat). To w tym mieście powstał samochód elektryczny 300 km na jednym naładowaniu.

Robot i dziecko

Pamiątki z początków nowoczesnej go miasta

Interesujące ekspozycje

Mapa w głównym holu

Przedstawienie

Jeszcze tego samego dnia mogliśmy odwiedzić małe miasteczko, ukazujące dawne Chiny. To tam znów mogliśmy zakosztować potraw tego kraju. Muszę pokazać zdjęcie.

Chińskie miasteczko

Kolejna uczta

Przedstawienie

Również w tym miejscu odbyło się przedstawienie. Znajduje się tam bowiem amfiteatr. Spektakl, choć zakończony przed czasem (straszna ulewa) oczarował nas całkowicie. Przepych, bogate dekoracje, bardzo dużo zdolnych aktorów, choć powinienem napisać akrobatów. D tego efekty świetlne, muzyka a nawet zwierzęta. Przejazd jeźdźców na koniach, czy pasterz i jego owieczki. Tak, prawdziwe.

Shenzhen Media Group

Następnego dnia miało się wydarzyć sporo. Już od samego początku zaczęliśmy od odwiedzenia studia Shenzhen Media Group. Lokalnej telewizji, która z uwagi na 20 mln miasto, wygląda jak ogólnokrajowa w Polsce.

Studio telewizyjne

Tutaj zbiera i przygotowuje się wiadomości

Nie pokażę Wam wszystkich zdjęć, ponieważ i tak jest już ich tutaj sporo. Będę je jednak jeszcze publikował w innym czasie na Facebooku i blogu.

Shenzhen Press Group oraz centrum designu

W siedzibie grupy prasowej mogliśmy porozmawiać z najważniejszymi osobami w firmie. Zadawaliśmy wiele pytań jak wcześniej w telewizji. Tam również prasa jest coraz mniej czytana i grupa prasowa szuka rozwiązań na wykorzystanie nowych mediów. Nie ma się co dziwić. Internet w Chinach, choć nie ma Facebooka stoi na dużo wyższym poziomie niż w Polsce. Płatności, wynajmowanie rowerów i samochodów to tylko niektóre z przykładów.

Shenzhen Press Group

W centrum designu po raz kolejny dowiedzieliśmy się, że miasto stawia na innowacje. Również we wzornictwie. Co ciekawe pracownicy centrów w 2016 roku odwiedzili Polskę i w tym również zamierzają. Kraków to ich cel podróży.

Na zakończenie, czyli ciąg dalszy nastąpi

W ten sposób przygoda z tak zaskakującym miastem skończyła się. Wyjechaliśmy do Kantonu, aby na drugi dzień każdy z dziennikarzy, w tym i ja mógł wrócić do domu. Ostatni hotel zaserwowano nam z najwyższej półki. Tak abyśmy pamiętali Chiny przez długi czas.

Dlatego właśnie napisałem ciąg dalszy nastąpi. Wyjazd ten zdecydowanie nie skończy się na artykułach w formie dziennika. Mam jeszcze bardzo dużo materiału i przemyśleń, aby się nimi z Wami podzielić. Po prostu muszę zorganizować dla nich osobną przestrzeń w formie wielu artykułów.

Chiny choć zwiedzone „na bogato”, ponieważ odwiedziłem trzy najważniejsze miasta i pokazano mi to czym chciano się pochwalić musiały zrobić na mnie wrażenie. Zrobiły. Nie czuję się jednak oszukany, że coś przed nami ukrywano. Nie malowano trawy na zielono, nie rozganiano chmur. Żebrak spotkany na ulic, czy zniszczone budynki również na towarzyszyły.

Mnie do Chin przekonywać nie trzeba było. Przecież od wielu lat prowadzę CHINY to LUBIĘ. Wyjazd jednak dodatkowo wzbogacił mnie o nowe doświadczenia. Wszystko co widziałem, czułem i smakowałem wyryło się w mojej głowie na tyle silnie, że już niej nie ucieknie. Mam tyko chęć podzielić się z Wami wszystkim co dla mnie interesujące. Zostańcie w takim razie ze mną w tym miejscu, abyśmy jeszcze nie raz mogli wspólnie poznawać Chiny.

Komentarze

Może Ci się spodobać

Strona korzysta z plików cookies. Więcej informacji w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej