fbpx
Strona główna » Podróż do Chin – dzień pierwszy

Podróż do Chin – dzień pierwszy

przez Piotr Chodak

Stało się! Na zaproszenie Sekretariatu ds. współpracy Chin z Europą Środkową i Wschodnią oraz Chińskiego Radia Międzynarodowego pojawiłem się w Państwie Środka. Początek wizyty zaczyna się oczywiście w Pekinie. Jesteście ciekawi jak widzę ten kraj? Śmiałe pytanie wiedząc, że nie minęły nawet 24 godziny.

Podróż za wschód

Na lotnisku w Pekinie Dreamliner LOTu wylądował o czasie. Nie ukrywam, że miałem obawy, jak odnajdę się na tak dużym lotnisku. Okazało się to bardzo proste. Szybkie sprawdzenie paszportu, wizy i czas na Chiny. To właśnie już na lotnisku zwróciłem uwagę jak Państwo Środka zabiega o promocję swojego projektu Pas i Szlak. Podwieszone banery z przywitaniem w kilku językach. Wszystko aby odwiedzający czuli, że dobrze trafili.

Kolejka prowadząca bezpośrednio do miejsca odbioru bagaży

Pas i Szlak wita nas!

Coś co mnie zdziwiło, to kolejka na lotnisku, która dowozi Cię do miejsca, w którym odbierasz bagaże. To właśnie wtedy po raz pierwszy zobaczyłem jak duże są Chiny.

Jeżeli doczytaliście do tego momentu, to pewnie możecie sobie pomyśleć: No tak, pojechał na zaproszenie, to teraz będzie chwalić i chwalić.  No właśnie nie do końca. Ok, po pierwszym dniu nie chcę szukać powodów do narzekania, ale wydaje mi się, że na Chiny należy patrzeć inaczej. Jak? Czytajcie dalej.

Pierwsze kilometry w stolicy

W drodze do hotelu miałem możliwość zamienić pierwsze zdania z innymi dziennikarzami z Europy. Choć nie poznałem jeszcze wszystkich, najbardziej przyjazny wydaje się Węgier. Coś z tym znanym powiedzeniem jednak musi być na rzeczy.

To właśnie jadąc busem zwracałem uwagę na sporą ilość zieleni. Dopiero późniejszy spacer po mieście pokazał z jakim “problemem” borykają się Chiny, ale o tym trochę później.

Zdjęcie z przejścia dla pieszych nad ruchliwą ulicą

W porównaniu z krajami arabskimi, w których klakson od samochodu używa się jako przedłużenie męskości i należy go odczytywać jako – To jadę ja, król szos, władca prędkości. W Chinach służy on raczej za szybkie powiadomienie – uwaga jadę. Zdecydowanie nie występuje tak często, jak mogłoby się to wdawać. Również brak świateł na ruchliwych przejściach pokazuje, że można i tak. Tutaj do krajów z południa Europy już porównać można. Wszyscy wpasowują się i ruch odbywa się w sposób zadziwiająco płynny. Tak znam filmy z wypadkami z Chin, które można odszukać w internecie. Nie znam statystyk, więc zakładam, że to kwestia skali lub czasem nieprawdopodobieństwa danego zdarzenia, stąd ich popularność w internecie.

Jak widzę Chiny… na razie

Jestem tutaj jeden dzień i od razu w stolicy. Mimo wszystko pokuszę się o pierwsze opinie. Pod żadnym pozorem nie możecie jechać do Chin z nastawieniem aby porównywać je do Europy. To zupełnie inny świat. Inna mentalność, podyktowana historią, miejscem na mapie świata i co za tym idzie klimatem. To kraj, gdzie najważniejsza jest praktyczność. Stąd zapewne bardzo często brak sygnalizacji świetlnej. To trochę taki dobrze działający krwiobieg. My jako przybysze z zewnątrz musimy się do tego dopasować.

Spacerując można odpocząć grając weiqi (go)

Pamiętacie, pisałem coś o zieleni i “problemie”? No właśnie. Pekin inwestuje bardzo dużo aby skutecznie nawadniać tereny zielone. Spotkać można piękne drzewa i kwiaty, ale ziemia lubi szybko wysychać. To właśnie klimat, który dla tego regionu i ciągle rosnącej ilości mieszkańców jest mocno wymagający. Stąd zapewne pomysły sprowadzania wody z południa kraju.

Spacerowałem po mieście specjalnie skupiając się na tym co czytałem wcześniej w Polsce. Na tę chwilę czułem się nieswojo. Każdy gdzieś pracuje, przemieszcza się, a ja po prostu spaceruję. Do tego w połowie dnia. Zupełnie inaczej niż u nas, gdzie w ciągu dnia spotkacie wiele osób robiących nic. Pekin widzę jak gęstą siatkę powiązań. Gdzie nawet zablokowanie połowy ulic nic nie zepsuje. Wszystko się dostosuje i to z ogromną prędkością.

Siedziba Bank of China

Dla tych co byli w Chinach kilka lat temu… Tak tutaj wciąż się buduje wysoko.

Od jutra zaczynam właściwą cześć wizyty, a więc i więcej zwiedzania.

Komentarze

Może Ci się spodobać

Strona korzysta z plików cookies. Więcej informacji w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej