fbpx
Strona główna » Robert Grey – wątpliwości i pytania

Robert Grey – wątpliwości i pytania

przez Stanisław Niewiński

30 września nominację na podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych otrzymał mieszkający wiele lat w Stanach Zjednoczonych Robert Grey. To mianowanie wywołało sporo kontrowersji.

Kim jest Robert Grey? Urodził się na terenie Polski – w Rawie Mazowieckiej – w 1973 r. Znaczną część życia spędził w USA. Studiował na University of Massachusetts (filozofia i socjologia) oraz na New School University w Nowym Jorku (m.in. stosunki międzynarodowe). Pracował dla firmy Putnam Investments, gdzie specjalizował się w stosunkach międzynarodowych, dyplomacji ekonomicznej oraz budowania partnerstwa pomiędzy sektorem prywatnym i państwowym. Pracował również sporo w różnych krajach świata m.in. w Kambodży. W 2010 r. powrócił do Polski. Od tego czasu pełnił szereg różnych funkcji np. dyrektorem ds. stosunków międzynarodowych i partnerstw Instytutu Studiów Wschodnich i Forum Ekonomicznego w Krynicy, a w latach 2012-2013 doradcą Zarządu Polskiego Holdingu Obronnego. Od maja 2016 r. pełnił rolę doradcy w Gabinecie Politycznym ministra spraw zagranicznych. Posiada obywatelstwo polskie i amerykańskie.

Zapoznanie się tylko z częścią życiorysu (pełniejszy biogram znajduje się na stronie ministerstwa) Roberta Greya pozwala nam stwierdzić, iż mamy do czynienia z wysokiej klasy specjalistą. Można w takim kontekście zadać sobie pytanie, cóż jest tak kontrowersyjnego w tej nominacji? Robert Grey nie jest przecież ani pierwszym, ani pewnie ostatnim Polakiem z cudzoziemskim paszportem i międzynarodowym doświadczeniem pracującym dla rządu. Jednakże pewna kwestia czyni Roberta Greya bardzo wyjątkową osobą tego typu. Nowy podsekretarz stanu będzie odpowiedzialny za bardzo istotne kwestie – m.in. za stosunki polsko-amerykańskie, relacje z państwami azjatyckimi oraz dyplomację ekonomiczną. Osoba posiadająca amerykański paszport będzie współodpowiedzialna za relację Polski z USA. Ponadto wśród jego obowiązków znajdzie się także zagadnienie podpisania/niepodpisania przez Polskę porozumienia TTIP oraz kwestia zaangażowania się naszego kraju w projekt „Pasa i Szlaku”. Jest kwestią bardzo kontrowersyjną, jakie działania w powyższych tematach podejmie podsekretarz stanu z cudzoziemskim paszportem. Czy jego wieloletni pobyt w Stanach Zjednoczonych będzie wpływał na jego decyzje w ramach polskiej biurokracji? Umowa TTIP jest projektem amerykańskim, zaś idea „Pasa i Szlaku” jest chińska. Podpisanie przez Polskę umowy TTIP grozi nam popadnięciem w dalsze uzależnienie od zachodniego kapitału. Zaangażowanie się w projekt „Pasa i Szlaku” daje natomiast szansę na przynajmniej częściowe uniezależnienie się od dotychczasowych politycznych i ekonomicznych promotorów. Stany Zjednoczone i Chińska Republika Ludowa znajdują się na kursie kolizyjnym. Czyich interesów będzie pilnował Robert Grey piastując swój urząd: Polski, czy Stanów Zjednoczonych?

Na powyższe pytanie bardzo trudno jest znaleźć odpowiedź. Nie mamy dostępu do wszystkich faktów związanych z nominacją nowego podsekretarza stanu ministerstwa dyplomacji. Biorąc pod uwagę łatwo dostępne informacje, można wysnuć dwie narracje na omawiany temat.

Niewykluczone, że za nominacją Roberta Greya nie znajduje się nic kontrowersyjnego. Być może w wypadku tej osoby mamy do czynienia jedynie z doskonałym specjalistą-polonusem, który świadczy polskiemu rządowi usługi w obszarach w których posiada doświadczenie.

Możliwa jest także przeciwstawna, negatywna sytuacja. Być może Robert Grey jest urzędnikiem narzuconym Polsce przez Stany Zjednoczone, aby kontrolować naszą politykę zagraniczną zgodnie z oczekiwaniami Waszyngtonu. Istnieją obawy, że nowy podsekretarz stanu będzie lobbował za przyjęciem przez Polskę umowy TTIP oraz sabotował partycypację naszego kraju w projekcie „Pasa i Szlaku”.

Minęło mało czasu od nominacji, więc bardzo trudno jest wyrokować która z powyższych wizji jest realniejsza. Czas pokaże jaką rolę faktycznie będzie w Polsce pełnić podsekretarz Robert Grey. Warto w tym momencie mieć świadomość, iż jednak główną rolę w planowaniu polskiej partycypacji w projekcie „Pasa i Szlaku” odgrywa Ministerstwo Rozwoju. Dlatego nawet jeśli realnym okaże się drugi scenariusz, to możliwości sabotowania polskiego udziału w chińskim projekcie będą minimalne. Ponadto pomimo omawianej nominacji prochiński kierunek MSZu wydaje się być kontynuowany. W trakcie odbywającego się 5 października sejmowego Dnia Azji i Pacyfiku Jan Parys (szef gabinetu politycznego ministra dyplomacji) powiedział wiele bardzo interesujących rzeczy. Przede wszystkim oświadczył, że władze polskie nie będą okazywać popularnego w zachodnich, liberalnych środowiskach poczucia wyższości nad ChRL, ponieważ uznają, że są inne niż zachodnia, liberalna, wolnorynkowa droga rozwoju. Póki co zdaje się, iż polski kurs na zbliżenie z Chinami trwa nadal.

foto: Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Komentarze

Może Ci się spodobać

Strona korzysta z plików cookies. Więcej informacji w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej