fbpx
Strona główna » Sztuki walki – czyli jak nie zostałem mistrzem

Sztuki walki – czyli jak nie zostałem mistrzem

przez Piotr Chodak

Dla mnie Azja zaczęła się od filmów, które były opanowane przez azjatyckie sztuki walki. Bruce Lee, Jackie Chan, Jet Li sprawiali, że oczy, wtedy jeszcze młodego dzieciaka, otwierały się szeroko. Do tego wszystkiego doszły gry komputerowe, takie jak Mortal Kombat. Byłem bez szans. Zapisałem się na pierwszy trening karate…

Dwa, trzy razy w tygodniu chodziłem na zajęcia prowadzone w mojej szkole podstawowej. Zresztą nie ja sam, pół szkoły chodziło. Do dziś zresztą sztuki walki najczęściej reprezentowane są przez karate. Co ciekawe, wciąż pamiętam, jak stoję w rzędzie i czekam na decyzje o zdaniu egzaminu na biały pas. Tak, to ten pierwszy 😉 Ostatecznie jednak siły woli starczyło mi na kilka lat, po których zacząłem szukać czegoś innego.

Wtedy właśnie znalazłem coś zupełnie po drugiej stronie półkuli. Capoeira, czyli brazylijskie sztuki walki połączone z tańcem. No właśnie, z tańcem. Pół roku, to był maks, jaki wytrzymałem. Zresztą nie tylko ja i po kilku kolejnych miesiącach szkoła przestała istnieć.

Wtedy też wróciłem do Azji. Wróciłem do Chin, pisząc konkretniej, ponieważ zapisałem się na Kung-fu. To było to. Poznawałem nowe ruchy, kombinacje, które utwierdzały mnie, że to najlepsza sztuka walki. Męczące treningi, na których zdarzało mi się, że płakałem z bólu, zawsze kończyły się uśmiechem od ucha do ucha. Byłem bliski mistrzostwa już po kilku tygodniach. Tak przynajmniej mi się wydawało. Niestety tylko mi.

Kung-fu (功夫, Gōngfu) to tak naprawdę szerokie pojęcie oznaczające osiągnięcie wysokiego poziomu lub sposobu życia człowieka.  Tak naprawdę chińskie sztuki walki zwane są Wushu, ale tego w moim mieście nie uczyli. W Kung-fu podoba mi się szerokie podejście. To nie ślepe nauczenie się technik, których ciężko wykorzystać w życiu codziennym. Choć oczywiście nikomu weryfikacji umiejętności nie życzę. Oczywiście najpopularniejszy obraz mistrzostwa to szkoła Shaolin, czyli mnisi w pomarańczowych strojach, którzy przeczą prawom fizyki.

Mistrzem sztuk walki jednak nie zostałem. Z czasem przyszły nowe tematy i czasu oraz zapału zabrakło. Mimo wszystko bliżej jestem Chin niż kiedykolwiek wcześniej. Dziś nie uczę się już walczyć, ale staram się poznawać ten kraj najlepiej jak potrafię. Może z czasem część osób wspominać będzie swoje pierwsze koreańskie kosmetyki czy plakaty zespołów k-pop. Ciekaw jestem jakie Twoje są pierwsze wspomnienia związane z Azją lub z Chinami bezpośrednio.


 

Sprawdź mój kanał na YouTube i subskrybuj aby być na bieżąco.

Komentarze

Może Ci się spodobać

Strona korzysta z plików cookies. Więcej informacji w polityce prywatności. Akceptuję Czytaj więcej